Leszek Kabłak - podróżnik, dziennikarz, krakowianin


Idź do treści

aktualności :)

"- To jest Kraków, mości książę! - wykrzyknęła stateczna matrona, żądając co najmniej kary śmierci dla rozochoconych winem kompanów księcia Józefa Poniatowskiego, wyczyniających bezwstydne bezeceństwa w bezpośrednim sąsiedztwie Sukiennic."

Leszek Mazan, Mieczysław Czuma, Michał Kozioł



Dzięki życzliwości Autorów i Wydawcy książki, w tym miejscu mojego e-świata, umieszczę czysto subiektywnie NAJCIEKAWSZE DATY z historii Krakowa. KOMPLETNE kalendarium jak i inne niesamowite historie rodem z Grodu Kraka, znajdziesz Drogi Czytelniku w Oficynie Wydawniczej ANABASIS.

1768 r.

Kordelas pierwszego kolonizatora Australii. Kapitan James Cook dociera do wschodnich wybrzeży Australii i stwierdza możliwość jej kolonizacji. Dwa lata później jego statki wracają do Wielkiej Brytanii, on sam rok wcześniej ginie na Hawajach.
Dwieście lat później, przygotowując się do obchodów 200-lecia kolonizacji najmniejszego kontynentu, władze australijskie wypożyczają na wielką wystawę z krakowskiego Muzeum Czertoryskich doskonale zachowany pałasz (kordelas) Jamesa Cooka - jedyną na świecie zachowaną osobistą pamiątkę po sławnym podróżniku, a także przywiezioną przez niego z pierwszych wypraw torbę plecioną z trzciny, sandały, pasy, rękawice, siekierki i dzidy - przedmioty zakupione w 1790 roku od siostry żeglarza przez księżnę Izabelę Czartoryską.


1712 r.

Dramat. [30 maja] Okupujący miasto Rosjanie nakładają na wyniszczoną ciągłymi wojnami ludność jeszcze jedną kontrybucję. Pod rygorem żołnierskich egzekucji żądają dostarczenia natychmiast: 1000 funtów prochu, 400 funtów ołowiu, 30 wozów siana, 30 połci słoniny, 20 krów, 10 wołów, beczkę soli, 20 beczek piwa, 5 achteli gorzałki. Prócz tego do dyspozycji komendanta garnizonu fortyfikującego Wawel musi się stawić: 4 ślusarzy, 4 cieśli, 6 murarzy, a także 200 ludzi zaopatrzonych w kilofy, siekiery i łopaty. Miasto popada w ruinę, w opuszczonych domach żołdacy zrywają dachy i podłogi na opał.


1711 r.

Gniazdko. Pierwsza potwierdzona informacja o stałym mieszkaniu strażnika na wieży Mariackiej. 200 lat później zostanie o tym nakręcony film - i niestety zniknie w pomroce dziejów.



1703 r.

Kraków - Pizą. Gwałtowny wiatr przechyla barokowy hełm wieży Ratuszowej. W ciągu następnych trzystu lat jej odchylenie od pionu sięgnie 55 cm.


1651 r.

Kostka w mękach kona. [18 lipca] Miecznik koronny Michał Zebrzydowski przywozi polecenie od przebywającego we Lwowie króla Jana Kazimierza: Kostkę Napierskiego wbić na pal, Stanisława Łętowskiego poćwiartować, Marcina Radockiego ściąć. Aleksander Leon ze Sztemberku Kostka Napierski, podający się za nieślubnego syna króla Władysława IV, najpierw wysługuje się Szwedom, potem w zmowie z Bohdanem Chmielnickim wznieca powstanie na Podhalu. Ten królewski pułkownik, posługując się sfałszowanymi dokumentami, rzekomo na polecenie władcy ogłasza zaciągi do chłopskiego wojska. Opanowuje zamek w Czorsztynie, skąd śle uniwersały wzywające do wojny ze szlachtą. Na czele rebeliantów sposobi się nawet do marszu na Kraków.
Przed południem na Wzgórzu Lasoty na Krzemionkach kat Szymon brakiem biegłości w swoim rzemiośle doprowadza nieprzeliczoną ciżbę gapiów do bezgranicznej emocji. Dopiero przy dziesiątym podejściu udaje mu się ostro zestruganym końcem sosnowego pala przebić na wylot ciało głównego skazańca. Wkrótce potem Wespazjan Kochowski napisze dość makabryczny wiersz:
Nie wiem, co to za nowy kucharz się pojawił/ Miast pieczeni, Kostkę nam na rożen wprawił.


1609 r.

No cóż, bywa...[28 maja] Przygotowujący się do wojny z Moskwą król Zygmunt III Waza, wraz z całym dworem opuszcza na dobre Wawel i udaje się na Litwę, by już nigdy do Krakowa nie wrócić.


1602 r.


Droga do Racławic.
[1 marca] Przybywa do Krakowa transport 4500 kos zakupionych przez krakowską firmę Rapp w miejscowości Krems.


1596 r.

Stolica spławiona na piaski Mazowsza. [8 marca] Na polecenie Zygmunta III Wazy dworskie ciury ładują pod Smoczą Jamą na 8 tratew królową, fraucymer i większość sprzętów pozostałych po pożarze Wawelu. Cały ten bagaż spławiony zostaje w tym samym dniu Wisłą na Mazowsze, do Warszawy. Król przybędzie tam za dziesięć dni. Data spławienia traktowana jest do dziś przez mazowieckich dziejopisarzy jako faktyczne i formalne przeniesienie stolicy z Krakowa do Warszawy. Ze źródeł obcych potwierdza to jedynie Wielka Encyklopedia Radziecka.
Niełatwo ustalić, co jest bezpośrednim powodem nieprzemyślanej decyzji przenosin. Pożar, który 29 stycznia 1595 roku spopielił całe północne skrzydło Wawelu wraz z narożnikiem przy Kurzej Stopce (dawniej Kurzej Nodze)? Centralne położenie nowej rezydencji po niedawno zawartej (1569) Unii Lubelskiej? Chęć dyscyplinowania zbierającego się w bliskim sąsiedztwie Sejmu? Potrzeba znalezienia się bliżej rodzimej Szwecji? Wsłuchiwanie się z bliska w pomruki Moskwy? Czy też - jak do dziś mówi się o tym wokół Rynku - zmęczenie wielkim miastem i chęć zażywania przez monarchę wiejskiego powietrza?
Spławienie stolicy nie wywołuje w Krakowie większego zainteresowania. Według obiegowych opinii wraz z przenosinami dworu do Warszawy automatycznie w obu miastach podnosi się wskaźnik inteligencji.



Pomna zemsta. Kanclerz Jan Zamoyski rozkazuje, by hejnał z wieży nowowybudowanego ratusza w Zamościu grany był na trzy strony świata. W czwartą - zachodnią, gdzie leży Kraków - nie. Domniemane powody: profesura krakowska mówi o Akademii Zamojskiej per "szkoła"; Kraków nie chce zwrócić Zamościowi armat; stolicą Polski winien być Zamość, nie Kraków. Rozkaz kanclerza idealnie trafia w oczekiwania mieszkańców i jest wypełniany skrupulatnie do dziś, tym bardziej, że wśród herbów na krakowskich Sukiennicach, nie wiedzieć czemu, brak Zamościa.


1589 r.

Przyspieszał zgony. [10 czerwca] Na Rynku przed kościołem Mariackim mistrz świętej sprawiedliwości ścina Bieniasza, "grubarza (grabarza) miejskiego". Grabarz ów w czasie zarazy, która niedawno dotknęła Kraków, przyspieszał zgon co bardziej majętnych chorych. Czynił tak, aby szybciej wejść w posiadanie rzeczy wprawdzie "zapowietrzonych", ale cennych.


1574 r.

Z widelcem w kieszeni. [noc z 18 na 19 czerwca] Po zaledwie 120 dniach na polskim tronie (w czasie których wysyła do Francji ponad 400 przeważnie sześciostronicowych listów miłosnych), zwabiony realną perspektywą francuskiej korony po zmarłym właśnie bracie Karolu IX, opuszcza cichcem Wawel, kierując się galopem w stronę Paryża, 22-letni Henryk Walezy. Za zbiegiem, na czele oddziału Tatarów, puszcza się w pogoń Andrzej Tęczyński i dopada uciekiniera w Pszczynie. Francuza nie udaje się zawrócić. Uwozi ze sobą, używane na dworze jagiellońskim od czasów Bony, widełki (widelec) oraz nieznaną nad Sekwaną, a wypróbowaną na Wawelu ideę pałacowych wychodków, odprowadzających nieczystości poza pałacowe mury.



1568 r.

Błoto. Lustratorzy królewscy, przerażeni stanem dróg na przedmieściach Krakowa odnotowują: "(...) kiedychmy przejechali do ulicze Garnczarskiej, która idzie aż ku Szewskiej bronie, jeden rajca przed nami jadąc, mało nie utonął, bo szkapa z nim w błoto padła(...)" .


1567 r.

Magister idzie na szafot. [listopad] Jedna i ta sama dziewka kochanką dwóch mężów będąc, wybiera pierwszego - magistra Wolskiego. Drugi, nazwiskiem Erazm Czeczotka, jest burmistrzem Krakowa. Nic dziwnego, że pan magister pójdzie rychło na Rynku pod nóż kata, a pan burmistrz sycił się będzie widokiem zalanego krwią skazańca, poganiając oprawcę: - Bij, rąb, kopaj, zakłuj, jak umiesz, tak morduj tego łotra, bo nie chce umrzeć.


1559 r.

Kradzież królewskiej pieczęci. [27 lutego] Na rogu ulic Wiślnej i św. Anny poddawany jest najsurowszym torturom (piętnowanie, przypalanie, szarpanie cęgami itp.) znany w Krakowie złodziejaszek Bartosz z Lusiny. Jest pospolitym, brudnym, ulicznym przestępcą, aliści zbrodnia, której dokonał, pospolitą nie jest: Bartosz nie zaczepiany przez nikogo wszedł na Wawel i zabrał leżący w antykamerze kanclerza najważniejszy i najświętszy rekwizyt Rzeczpospolitej: królewską pieczęć. Zapewne dlatego, że znajdowała się w kosztownym, wyszywanym złotem mieszku, który ksiądz kanclerz przed chwilą ściągnął sobie z szyi. Komentatorzy ówcześni skłonni są przypisywać ów skandal wielkim tłumom różnojęzycznych interesantów, pochodzących często z gminu, a przewijających się codziennie przez Wawel (sam dwór Zygmunta Augusta liczy - bez gwardii - ok. 400 osób).



1555 r.

Usunąć z wieży "Zygmunta"! [22 kwietnia] Specjalna komisja rozpoczyna oględziny zagrożonej katastrofą budowlaną Wieży Zygmuntowskiej, stwierdzając naocznie, że "wieża zarówno samym dźwiękiem i gwałtownością uderzenia, jak i wielkością masy i ciężarem ołowianego dachu gnieciona i osłabiona od fundamentów (...) pęka i rysuje się z dnia na dzień coraz bardziej, tak że istnieje obawa, iż wkrótce runie". Przerażony król Zygmunt August gotów jest ściągnąć dzwon z wieży zamkowej; na szczęście wystarcza, że wraz z krakowską kapitułą sfinansuje prace zabezpieczające.


1553 r.

Kieł mamuta. Na uniwersytecie bolońskim doktoryzuje się Ulisses Aldrovandi, najznakomitszy przyrodnik Odrodzenia. Włoski uczony ogromnie interesuje się Krakowem, namolnie prosząc profesora krakowskiej Akademii i kanonika katedralnego Marcina Foxa o szczegółowe informacje na temat siedmiogłowego potwora mieszkającego w okolicach Wawelu. Nieszczęsny profesor Fox wysyła włoskiemu erudycie na odczepne jeden z kłów mamuta wiszących przy wejściu katedry wawelskiej.


1530 r.

Pijmy wino! [11 września] Umiera w Padwie Antonio Gazio, były lekarz nadworny Zygmunta I. Podczas pobytu w Krakowie napisał dzieło zatytułowane De vino et cervisia, w którym zalecał Polakom zarzucenie zgubnego jego zdaniem zwyczaju picia piwa i zastąpienie go winem, czyli napojem nie szkodzącemu zdrowiu.

Pijmy wino póki żyjem!
Po śmierci się nie napijem.


1525 r.

Matejko dostanie później rozstroju żołądka. [10 kwietnia] U wylotu ulicy Brackiej do Rynku, w miejscu zwanym Na Majestacie, klęka przed królem Zygmuntem I Albrecht Hohenzollern, syn margrabiego Fryderyka i Zofii Jagiellonki - siostry królewskiej, wielki mistrz Zakonu Krzyżackiego, "margrabia brandenburski, także w Prusiech, szczeciński, pomerański, Kaszubów, Słowian etc. książę, burgrabia norymberski i pan Rugii", ślubując i przysięgając "Bogu Wszechmogącemu, że od tej chwili po wsze czasy będzie wiernym, uległym, hołdowym i posłusznym ze wszystkimi swymi poddanymi duchownymi i świeckimi Najjaśniejszemu Panu Zygmuntowi królowi polskiemu i jego potomkom oraz całej Koronie Polskiej".
247 lat później Prusy będą uczestniczyć w pierwszym rozbiorze Polski. Łatwiej tedy zrozumieć, dlaczego wielki patriota Jan Matejko, malując w 1880 roku Hołd Pruski cierpiał na rozstrój żołądka, zaś jego żona Teodora, pozująca do postaci królowej Bony, trafiła do zakładu dla obłąkanych. W roku 1992 inscenizację Hołdu Pruskiego zaprezentuje w Rynku Piwnica pod Baranami. W roli Zygmunta Starego wystąpi Jerzy Bińczycki, w roli Bony Sforzy - Anna Dymna.
Tablica upamiętniająca miejsce hołdu pruskiego jest przez kolejne pokolenia w nieskończoność wmurowywana w nowe miejsca na płycie Rynku.


1521 r.

Sława ci, Zygmuncie! [28 czerwca] Ulicą Sławkowską, Rynkiem i ulicą Grodzką toczony jest w kierunku Wawelu dzwon Zygmunta. 9 lipca zawiśnie na katedralnej dzwonnicy. Cała operacja, przeprowadzona bardzo sprawnie trwać będzie zaledwie godzinę. Poeta, pisząc czterysta lat później o "karkach stu wołów", na których Zygmunt wjechał na krakowskie niebo, trochę przesadził.
Wawelski kolos powstał w krakowskiej ludwisrani za sprawą przybyłego z Norymbergi Hansa Behama. Odlany jest ze stoopu miedzi (80%) i cyny (20%) (legenda mówi, że ze zdobycznych armat, z dodatkiem struny z lutni Bekwarka, nadwornego muzyka królewskiego). Ma u dołu średnicę 2,424 m, wysoki jest na 1,99 m, a grubość jego ścian waha się od 7 do 21 cm. Waży około 13 ton, ciężar samego tylko serca to 300 kg. Nazwany na cześć króla Zygmunta Starego posiada na płaszczu płaskorzeźby św. Zygmunta, św. Stanisława oraz herby Polski i Litwy. Do rozkołysania dzwonu potrzeba 10-15 ludzi. Wawelski Zygmunt utraci u progu XXI stulecia polską palmę pierwszeństwa na rzecz olbrzyma (14 ton i 700 kg) zawieszonego na wieży maryjnego sanktuarium w Licheniu.


1520 r.


Zjawia się Stańczyk.
Na dworze królewskim pojawia się inwalida wojenny, wysłużony żołnierz Stanisław nazywany Stańczykiem. Zostaje przyjęty do służby, dostaje jednego florena oraz dodatkowo pieniądze na buty. Obowiązki swoje wykonuje tak dobrze, iż wkrótce otrzymuje gażę taką samą, jak królewski kapelan i królewski chirurg, a trzy razy więcej niż pozostali błaźni: Kleindinst, Maciek, Kasper Pytel, karzeł Okuliński oraz karliczka Dosieczka.
O Stańczyku mówią na Wawelu sapiens czyli "mądry". Na kolejne Boże Narodzenie błazen królewski otrzyma biały płaszcz, czerwoną kurtkę, zielono-czerwone ubranie oraz sztukę szafirowego materiału.



1519 r.

Zepsute święta króla Zygmunta. [1 grudnia] Specjalny goniec oficyny Hieronima Wietora zanosi na Wawel pachnące jeszcze farbą drukarską egzemplarze Chronica Polonorum - dzieła rektora Krakowskiej Akademii Macieja Miechowity. Zygmunt Stary czyta i już wie, że będzie miał zepsute święta.
Natychmiast po Nowym Roku
Kronika Polska zostanie skonfiskowana, a nowa edycja, na polecenie samego monarchy, poważnie okrojona, osobliwie w partiach dotyczących cnoty jego babki, czwartej żony Władysława Jagiełły - Sonki czyli Zofii Holszańskiej, pięknej jak poranek nad Dnieprem. Maciej Miechowita odnotowuje skwapliwie ówczesne plotki i opinie, że Najjaśniejsza Pani "piękniejsza jest kształtem, niż obyczajami" oraz wymienia bez żenady nazwiska rycerzy, którzy rzekomo pomagają Jagielle w podtrzymaniu dynastii; w tym przemożna rola była Hińczy z Rogowa. Ratować trzeba było dynastię Jagiellonów, a nie tworzyć dynastię Hińczów.
Gdy w roku 1521 ukaże się nowe wydanie Chronica Polonorum - będzie liczyło 379 stron, o siedem więcej niż pierwsze: dodatków i uzupełnień będzie więcej niż skreśleń cenzorskich.



1518 r.

Król Zygmunt wręcza Morgengabe. [15 kwietnia] Wraz z trzystuosobowym orszakiem przybywa do Krakowa nowa małżonka króla Zygmunta I, Bona Sforza d'Aragona. Uroczysty orszak formuje się w okolicach dzisiejszego międzynarodowego portu lotniczego im. Jana Pawła II w Balicach. Bona wraz z fraucymerem przesiada się z karet na konie; również konno na spotkanie z narzeczoną jedzie do Łobzowa Zygmunt, który jak dotąd zna swą małżonkę jedynie z przysłanego z Włoch pantofla (jego wielkość reprezentuje atrakcyjność tego, co królowa ofiaruje małżonkowi w noc poślubną). Bona z pełnym oddaniem całuje męża w rękę, on zaś z nadzieją przyciska jej głowę do piersi.
Konsumpcja małżeństwa odbywa się w sypialni, gdzie małżeństwo siada po obu stronach łoża, zaś pozostali na ławach pod ścianami. Rankiem, na dowód swego ukontentowania 51-letni król ofiaruje królowej tzw.
Morgengabe (rekompensatę za utratę dziewictwa): cztery złote łańcuchy, trzy wisiory i cztery sztuki złotogłowia. Z tych ostatnich Bona każe później uszyć ornaty dla klasztoru na Jasnej Górze.



1515 r.

Jamnik górą! (chociaż dołem). [18 września] Po raz pierwszy w dziejach przekracza bramy miasta, aby odtąd stać się niemal jego symbolem, nieznany niestety z imienia (Kupido?) - jamnik. Przedstawiciela psiej arystokracji przywozi na Wawel, na dwór Zygmunta I nazwanego później Starym, biskup wrocławski Jan Thurzon. Bezpośrednim powodem tej, było nie było, wysokiego szczebla wizyty jawiły się długie i trudne rozmowy na temat planowanego małżeństwa księcia Fryderyka Legnickiego z księżniczką Elżbietą. Kto wie, czy decydującej roli w tych ważnych dynastycznych ustaleniach nie odegrał właśnie ów zabawiający dostojnych mężów na wszelkie sposoby figlarny i pomysłowy long-dog.


1508-1509 r.

Niezbędne gwarancje premiera. Włoch Francesco Roselli buduje pierwszy w świecie globus, na którym zaznaczone są kontury nowoodkrytej Ameryki. Złoty globus trafi przeszło sto lat później - za sprawą znakomitego astronoma profesora Jana Brożka - do biblioteki krakowskiej Akademii, stając się jednym z jej największych skarbów. W roku 1778 po raz pierwszy zostanie ukryty: profesura obawia się wysłannika Komisji Edukacji Narodowej Hugona Kołłątaja, który mógłby skarb wywieźć do Warszawy. Odtąd, ilekroć dzieło Francesco Rosellego wędruje na Mazowsze, Muzeum Collegium Maius żąda pisemnych gwarancji od premiera. Podobnie postępują ze swymi skarbami i inne krakowskie muzea.


1503 r.

Było siedzieć w Krakowie. [5 grudnia] Kat miasta Norymberga wypala Witowi Stwoszowi piętno na obu policzkach. Jest to kara bardzo łagodna i rzeźbiarz zawdzięcza ją tylko interwencji biskupa wurzburskiego Wawrzyńca von Biber. Gdyby nie biskupie wstawiennictwo, władze miasta skazałyby Stwosza na śmierć. Nieszczęsny autor mariackiego ołtarza, ograbiony wcześniej przez norymberskich geszefciarzy z dorobku całego życia, próbował naiwnie odzyskać swoje pieniądze fałszując weksel.


1496 r.

Chleba naszego powszedniego...[26 maja] Król Jan Olbracht podpisuje przywilej zapewniający zrzeszonym w miejskim cechu piekarzom wyłączność na wypiek i sprzedaż białego pieczywa. Poza miastem mogą powstawać tylko chleby ciemne, razowe, bazujące na mące żytniej, tak zwane "rżane". Przemycane spoza murów białe pieczywo jest konfiskowane i trafia do szpitali oraz pensjonariuszy przytułków. Z wypieku smacznego żytniego chleba słynie Tyniec i należący do tynieckich benedyktynów Promnik (Prądnik Czerwony). Z upływem czasu ostał się "chleb promnicki". Tylko w mieście można też piec obwarzanki. Za panowania Stefana Batorego, zacznie się w sąsiedztwie murów, na Rynku Kleparskim, sprzedawać biały chleb wiejski, ale kramy z tym towarem na żądanie cechu miejskiego często będą burzone.


1495 r.

Pojawia się franca. Z odpustowej pielgrzymki do Rzymu powraca małżonka Wojciecha Białego, szewca, sługi burgrabiego krakowskiego, mieszkającego "po przeciwnej stronie klasztoru Świętej Trójcy". Zapewne nie dość skutecznie strzegąc w Świętym Mieście cnoty niewieściej, jako pierwsza przywozi z sobą do Krakowa coś, czego jeszcze ludzie nad Wisłą nie znają, a co stanie się przekleństwem tysięcy: chorobę zwaną morbus gallicus albo wrzodami neapolitańskimi lub też zgoła niewyszukanie francą.
O pierwszeństwie krakowskiej szewcowej poinformuje w roku 1519 w swej
Chronica Polonorum Maciej Miechowita. W rzeczywistości pani Wojciechowa mogła, choć zapewne w mniej romantyczny sposób, zarazić się francą w Krakowie. Kiła znana jest bowiem w średniowiecznej Europie na długo przed powrotem z Nowego Świata marynarzy Kolumba, którym obiegowa opinia przypisuje przywleczenie tej strasznej wówczas choroby. W Krakowie najstarsze wyobrażenia kiły znajdują się na jednym ze zworników Kamienicy Hetmańskiej (2. poł.XIV w.) oraz na jednej z kwater ołtarza Mariackiego Wita Stwosza.


1492 r.

Anatema dla Święcha. [11 lipca] W katedrze wawelskiej, w kaplicy św. Krzyża pogrzeb króla Kazimierza Jagiellończyka. Monarcha odpoczywać będzie spokojnie aż do maja roku 1973, gdy jego grób zostanie otwarty, trumna przebadana i w uroczystym pogrzebie złożona ponownie w grobie. Długa seria śmierci osób obecnych przy oględzinach zwłok króla Kazimierza nasuwa znanemu krakowskiemu dziennikarzowi Zbigniewowi Święchowi analogię do zagadki grobowca Tutenhamona (faraon równie alergicznie zareagował na otwarcie jego miejsca wiecznego spoczynku). W rezultacie Wawel trafia na łamy prasy światowej, znacznie wzrasta ilość turystów, zaś kierownictwo Zamku i katedry obkłada Święcha dożywotnią anatemą.


1483 r.

Fiskus Stwoszowi niegroźny. [3 października] Rada miasta zwalnia ogólnie szanowanego mistrza Wita Stwosza od płacenia podatków pod warunkiem udzielania władzom miasta porad w sprawach budowlanych.


1475 r.


Leje jak z cebra.
[24 lipca] Zaczyna w Krakowie padać deszcz i pada przez trzy dni bez przerwy. Wisła wzbiera i zalewa niżej położone miejsca. Zalany jest Stradom. W wodzie stoi kościół Bernardynów i kościół św. Agnieszki. Wezbrane wody niszczą most między Krakowem i Kazimierzem. Te nadzwyczaj obfite opady spowodowane są skumulowaniem wody w niebiosach: przez ostatnie trzy lata panuje okropna susza, wywołana przez pojawiającą się nad wieżami mariackimi kometę.


1454 r.

Król Kazimierz się żeni. [10 lutego] Na Wawelu zaślubiny Kazimierza Jagiellończyka z Elżbietą Habsburżanką, zwaną potem "matką królów". Z trzynaściorga dzieci z tego związku dwoje nie przeżyje dzieciństwa, ale prawie cała pozostała młodzież, wyswatana przez matkę, trafi do najlepszych europejskich dynastii. Dziś krew panujących wtedy w Polsce Jagiellonów nadal płynie w żyłach austriackich Habsburgów, niemieckich Hohenzollernów, saskich Wettynów, ma jej też nieco angielska królowa Elżbieta II, dynastia grecka, a nawet książęta Monaco.


1443 r.


Lepiej z daleka.
[5 czerwca] Kraków nawiedza trzęsienie ziemi. Na Kazimierzu wali się sklepienie w prezbiterium kościoła św. Katarzyny. Jak zawsze w sytuacjach wyjątkowych krakowianie wykazują dużo zdrowego rozsądku i gremialnie opuszczają miasto.


1427 r.

Romantyczna śmierć pierwszego Jagiellona. [11 czerwca] Do Krakowa dociera kondukt żałobny z zabalsamowanym ciałem zmarłego 31 maja w Gródku Jagiellońskim Władysława II Jagiełły. Na spotkanie konduktu wychodzi królowa Zofia z dwoma synami. Gdyby wybrała się z małżonkiem w podróż, przypilnowała, co robi...86-letni monarcha w chłodny ranek poszedł słuchać słowików, nie ubrał kożucha i zmarł na śmiertelną dla starców chorobę: zapalenie płuc. Serce Jagiełły zostaje w Gródku zwanym później Jagiellońskim, wmurowane w ścianę miejscowego klasztoru Franciszkanów. Według legendy, co rok w rocznicę śmierci króla, gromadzą się w tym miejscu. przy pozostałościach klasztornego muru, słowiki z całej okolicy - niezależnie od aktualnej linii granicznej.


1410 r.

Gdzie są dwa nagie miecze? [15 lipca] Na polach grunwaldzkich Władysław Jagielło otrzymuje od mistrza krzyżackiego dwa nagie miecze, mające sprowokować wojska polsko-litewskie do rozpoczęcia bitwy. Po zwycięstwie monarcha zabiera owe miecze do Krakowa i składa w skarbcu królewskim na Wawelu, gdzie jako nieliczne ocaleją w 1795 roku z grabieży pruskiej. Po wielkich perypetiach trafiają w roku 1810 do pierwszego polskiego muzeum pamiątek narodowych - Świątyni Sybilli w Puławach, w rezydencji księżny Izabeli Czartoryskiej. Powstanie listopadowe 1831 roku rozrzuca jej zbiory po Polsce i Francji. Miecze odnajdują się dopiero w 1858 roku na plebanii we Włostowicach w Lubelskim. Polski zastępca miejscowego wójta nie zgadza się na przekazanie broni (podobno mocno już zardzewiałej) w ręce spadkobierców Czartoryskich, lecz wraz z krucicami księcia Józefa Poniatowskiego wysyła je na posterunek rosyjskiej żandarmerii w Zamościu. Motywacja: zapewne panowie szlachcice znów szykują jakieś powstanie.
Mimo usilnych starań władz polskich, mieczy grunwaldzkich do tej pory nie udało się odnaleźć.


1408 r.

Becikowe. [20 maja] Mimo ciężkich czasów, krakowska Rada Miejska ofiarowuje 10 łokci płótna na pieluszki dla królewny Jadwigi, córki Władysława Jagiełły i królowej Anny.


1394 r.


Z "obarzankami" po dwa nagie miecze.
[2 marca] Nieznany z imienia skryba prowadzący księgi rachunkowe na dworze króla Władysława Jagiełły, wpisuje do urzędowej dokumentacji cenne dla potomności zdanie: "Dla królowej pani pro circulis obrzanky 1 grosz". "Obrzanki" lub "obarzanki" to średniowieczne nazwy obwarzanków. Określenia wywodzą się od metody przyrządzania, czyli zanurzania surowego ciasta we wrzącej wodzie. Wiadomo, że królowa Jadwiga była wielką miłośniczką "obarzanków", a sam Władysław Jagiełło rozkazał załadować tym towarem szesnaście wozów, które towarzyszyć miały wojskom ciągnącym pod Grunwald. Zakorzenione w odległej przeszłości tradycje staną się koronnym argumentem w staraniach o wpisanie tego chrupiącego przysmaku na listę oryginalnych produktów regionalnych Unii Europejskiej.


1392 r.


Jest, jest hejnał!
Pierwsza udokumentowana rachunkami miejskimi wiadomość o graniu hejnału z wyższej wieży kościoła Mariackiego. Melodia pobudki przybywa do Krakowa najprawdopodobniej kilkanaście lat wcześniej, w którejś z beczek z węgierskim winem: na Wawelu i w mieście pełno jest wtedy Madziarów.


1386 r.


Królowa może być spokojna.
[12 lutego] Do Krakowa przyjeżdża wielki książę litewski Władysław Jagiełło. Jego przyszła małżonka i królowa Polski, 12-letnia Jadwiga Andegaweńska, niespokojna o wygląd i krzepę 37-letniego narzeczonego, wysyła zaufanego sługę, by podpatrzył go w sytuacjach intymnych i złożył raport. Jagiełło odkrywa zamiar Jadwigi i spokojny o wrażenia sługi zaprasza go do wspólnej kąpieli w łaźni, "iżby obaczył, że korzeń ma krzepki".


1371 r.

Wszetecznice trzymają się mocno. Nierządnice są wentylem bezpieczeństwa rodzinnego. Księgi miejskie Krakowa wymieniają przed rokiem 1371 ladacznicę o imieniu Katusza, zaś przed rokiem 1385 kolejną dziewkę wszeteczną Dorotę, obydwie swoimi wdziękami obdarzające płeć brzydką, uczęszczającą do prostibulów, czyli lupanarów (mieściły się one wówczas w pobliżu Gródka - na terenie nazywanym w aktach in Belsa).
W roku 1384 wygnana zostanie z Krakowa "dziwka Anna", po łacinie określana jako
putana. W roku 1398 rajcy spróbują - wszak bezskutecznie - usunąć z miasta wszeteczne panienki i zwrócą się do sfer kościelnych o wyrażenie wiążącej rady i opinii. Odpowiedzi udziela wielebny ojciec dominikanin, Jan Falkenberg. Opierając się na autorytecie św. Augustyna, uznaje to smutne zło za ludzką konieczność, pozwalającą uniknąć cudzołóstwa czy wręcz kazirodztwa.


1369 r.


Gdzie żacy, tam kłopoty.
Pierwszy pisemny dowód, że ze studentami w Polsce (ale nie tylko) zawsze były kłopoty: król Kazimierz specjalnym dokumentem poucza rajców dziesięciotysięcznego Krakowa i Kazimierza "co mają robić ze studentami włóczącymi się po nocną porą". Zgodnie z gwarancjami królewskimi, słuchaczy Studium Generale za lekkie przewinienia sądzi i karze rektor, za kradzież, morderstwo lub cudzołóstwo idą pod sąd królewski lub biskupi.


1367 r.

To jest pieniądz! Na polecenie Kazimierza Wielkiego mennica królewska zaczyna bić nową monetę - grosz. Grosz waży 3,2 grama, ma 28 mm średnicy i zawiera 2,5 grama czystego srebra, sprowadzanego z czeskiej Kutnej Hory, z kopalń węgierskich i sztolni okocimskich. Jest największą i najpiękniejszą monetą polskiego średniowiecza. Za 8-10 kazimierzowskich groszy można w Krakowie kupić ćwiertnię (ok.128 l) pszenicy, za 5 - korzec (ponad 500 l) grochu, za 1,5-3,5 - kopę jaj. Beczka śledzi kosztuje od 70 do 240 groszy, achtel (ok. 16 l) piwa - 10-25 groszy. Za konia trzeba zapłacić ponad 100 groszy.
Grosz zakończy żywot wraz ze śmiercią pomysłodawcy. Ostatnia emisja trafi prosto z mennicy na pochód żałobny ciągnący po zgonie Kazimierza Wielkiego. Monety dworzanie będą rozsypywać wśród tłumów lub sypać z worów do dwóch potężnych mis. Każdy z żałobników będzie mógł z nich czerpać garściami, a potem złożyć "srebrną ofiarę" za spokój duszy monarchy.
Do jubileuszu 750-lecia lokacji Krakowa zachowa się zaledwie 38 kazimierzowskich srebrnych krążków.


1366 r.

Możemy kopać! [13 kwietnia] Panny Zwierzynieckie odstępują miastu Błonia, kładąc podwaliny pod przyszły rozwój polskiej piłki nożnej. Miasto oddaje w zamian norbertankom wycenioną na 200 grzywien kamienicę Bodzanowską przy ulicy Floriańskiej, inaugurując spory sądowe, które toczyć będzie z klasztorem zwierzynieckim aż do początków trzeciego tysiąclecia.


1364 r.

Smakowity koniec konfliktu. [2 września] Pierwsza konferencja pokojowa Europy. Wielka uczta wydana przez kupca krakowskiego Mikołaja Wierzynka na cześć obradujących w Krakowie władców: cesarza rzymskiego narodu niemieckiego, króla Czech Karola IV, króla Polski Kazimierza Wielkiego, króla Cypru Piotra de Lusignana, króla Węgier Ludwika I Wielkiego, króla Danii Waldemara i całego mnóstwa utytułowanej europejskiej drobnicy.
Cesarz Karol przywozi ze sobą z Pragi trzyletniego następcę tronu Wacława: boi się, że pod jego nieobecność na Hradczanach poderżną mu gardło. Uczta kończy konflikt, wynikły po tym, gdy pijany Karol IV publicznie z wyżyn hradczańskiego tronu nazwał matkę Ludwika Węgierskiego, a siostrę polskiego króla "nie dość obyczajną", zaś Ludwik Karola - również publicznie, przy całej Budzie - "pijaną pipą".


1356 r.


Namiętność i bigamia. [wrzesień] W Tyńcu prawowity małżonek królowej Adelajdy Heskiej, król Kazimierz Wielki poślubia wdowę po rajcy praskim Krystynę Rokiczankę. Dla pięknej Krystyny ślub jest warunkiem konsumpcji jej wdowiej cnoty i szalejący z namiętności król godzi się na bigamię. Po nocy poślubnej monarcha jest zachwycony, wkrótce jednak okazuje się, że Krystyna jest łysa jak kolano, a w dodatku ma świerzb. Król chłodnie.


Iskrzy na szlaku Kraków - Lwów. Lokacja na prawie niemieckim Lwowa, który staje się głównym i jedynym liczącym się konkurentem handlowym Krakowa. Zaciekła, bezpardonowa walka o sprawowanie wyłącznej kontroli nad całym handlem wschodnim i o największe zyski z kontaktów handlowych z koloniami genueńskimi trwać będzie ponad sto lat. Zakończy się zwycięstwem kupców spod Wawelu, robiących gigantyczne pieniądze głównie na obrocie towarami kolonialnymi (tkaniny, korzenie, cieżkie wina). Miasto nad Pełtwią odczuje również boleśnie zmianę trasy pędzonych na zachód olbrzymich stad wołów mołdawskich: przez Przemyśl, Jarosław, Tarnów, Bochnię - z pominięciem Lwowa.


1349 r.

Nadgorliwość nie popłaca. [14 grudnia] W nurtach Wisły ginie ksiądz Marcin Baryczka, kaznodzieja i wikary katedry Wawelskiej. Dzień wcześniej biskup Bodzanta wysyła Baryczkę do króla Kazimierza Wielkiego, aby wytknął monarsze rozpustę i powiadomił go o karach kościelnych nałożonych za ściągnięcie podatku w należącej do biskupstwa krakowskiego wsi. Król - głęboko współczując księdzu Baryczce - nazywa wielce naganną nadgorliwość sług wawelskich, która potrafiłaby zdenerwować świętego, a co dopiero króla.



1348 r.


Nazwa zobowiązuje. [8 marca] Król czeski (późniejszy cesarz) Karol IV w zakładanym przez siebie Nowym Mieście w Pradze rozkazuje wytyczyć ulicę Krakowską. Łączy ona ówczesny Targ Koński (dziś plac św. Wacława) z Targiem Bydlęcym (dziś plac Karola). Ulica zawdzięcza swą nazwę sprowadzonym z Krakowa kupcom, cieślom i kowalom. Przybysze znad Wisły zwolnieni zostają na 12 lat od wszelkich podatków i cieszą się znakomitą opinią. Ulica Krakowska jest dziś w Pradze najstarszą wśród tych, które nigdy - bez względu na zawirowania polityczne - nie zmieniły nazwy.



1320 r.

Zaklęcia hebrajskie na Szczerbcu. [20 stycznia] W katedrze wawelskiej arcybiskup gnieźnieński Janisław koronuje księcia Władysława Łokietka na króla, a jego małżonkę Jadwigę, córkę Bolesława Pobożnego, na królową Polski. Mieczem koronacyjnym jest tzw. szczerbiec, związany tradycją z postacią Bolesława Chrobrego i jego wyprawą na Kijów. W rzeczywistości miecz wykonany zostaje w drugiej połowie XIII wieku, najprawdopodobniej na zlecenie Żydów wielkopolskich, dla księcia Bolesława Pobożnego (ojca Jadwigi) w rewanżu za Przywilej Kaliski (1264), zapewniający Żydom m.in. swobodę handlu.
Miecz-amulet, zgodnie z intencjami ofiarodawcy, ma chronić właściciela przed wszelakim złem. Na jelcu szczerbca znajdują się kabalistyczne zaklęcia w języku hebrajskim i łacińskim: "Bóg (Jahve) - potężny, dobry i mądry - ktokolwiek imię Jahve nosić będzie, temu nikt i nic mu nie zaszkodzi."
Tuż po koronacji Władysława Łokietka w katedrze wawelskiej "postanawia się ustawą powszechną, aby w zamku królewskim, jako grodzie najwarowniejszym, złożona była i strzeżona korona i inne ozdoby królewskie, które we wsi Gnieźnie (
in rure Gnesnensi) niezdolnej zastawić się napaści nieprzyjacielskiej, bezpiecznie przechowywane być nie mogły."



1312 r.

Bat na krakowskie łże-elity. Książę Władysław Łokietek krwawo tłumi bunt krakowskich mieszczan, pragnących dla siebie rządów czeskiego króla Jana Luksemburczyka. Łokietek każe buntowników po całym mieście końmi włóczyć, a potem na szubienicy wieszać i trzymać zwłoki "tak długo, dopóki zgniłe ścięgna nie rozwiążą spojenia kości". By wytępić plemię germańskie, rycerze Łokietkowi każą każdemu mieszczaninowi powtarzać "soczewica, koło, miele, młyn". Kto źle wymawia, płaci na miejscu gardłem.
Nie wiadomo, kto jest autorem testu, ale sam pomysł na pewno król Władysław zapożycza z Biblii, w której Gileadczycy kazali Efraimitom wymawiać słowo "szibolet". Nad brodem Jordanu wyrżnięto wtedy 42 tysiące więźniów; ilu padło nad brodem Wisły - nie wiadomo. W Krakowie, co gorsza, z testem "soczewicznym" dają sobie radę tylko Wielkopolanie. Polacy z Małopolski, podobnie jak Niemcy, mówią "socewica". Lecz księciu-kujawiakowi chodzi również o to, by wyczyścić Kraków nie tylko z Niemców, ale i z krakowskiej gospodarczej i intelektualnej łże-elity.


1307 r.

Ryzykowna decyzja. [23 kwietnia] W Padwie (hehe, skąd ja znam to miejsce - L.K) promowany jest na doktora medycyny Ajmeryk, syn Szymona, pierwszy w dziejach Polak obdarzony tak zaszczytnym tytułem. Doktor Ajmeryk Szymonowicz wróci nad Wisłę, gdzie otworzy prywatną (innej nie ma) praktykę.


1306 r.

Władza nadal osobno. [12 września] Zgodnie z obietnicą złożoną mieszczanom przez księcia Władysława Łokietka, Wawel rezygnuje z projektu połączenia murami zamku z miastem.


1271 r.

Krakowska viagra. Małżonka księcia Leszka Czarnego Gryfina, zwoławszy u Franciszkanów zgromadzenie panów, rycerstwa i pań sieradzkich oświadcza, że po prawie sześciu latach małżeństwa nadal jest dziewicą, a wszystko przez niemoc i oziębłość małżonka. Leszek nie oponuje. Gryfina zapowiada kroki rozwodowe, wprowadzając równocześnie w stosunku do małżonka separację od stołu i łoża.
Z pomocą parze książęcej spieszy przyboczny lekarz, dominikanin Mikołaj. Potwierdza on, iż Leszek cierpi na "paraliż w członku" i aplikuje mu lekarstwo złożone głównie ze skór węży, żab i jaszczurek, zalecając równocześnie obojgu małżonkom picie przed udaniem się do łożnicy "oleju filozoficznego".
Leki są na tyle skuteczne, że Gryfina przestaje się publicznie obnosić ze swym nieskonsumowanym dziewictwem.


1259 r.

Ziemia drży. [31 stycznia] Potężne, czwarte już odnotowane przez kroniki trzęsienie ziemi w Krakowie. 4 maja 1201 roku Długosz odnotował trzęsienie ziemi w Małopolsce, w latach 1257 i 1258 trzęsła się ziemia w całej Polsce. Tym razem Kraków zaczyna się trząść "około godziny zwanej tercją, stając się dziwem straszliwym". Miasto leżące na południu Polski było i jest (również z racji swej rangi politycznej) szczególnie narażone na trzęsienia ziemi.
W roku 1903, w podziemiach budynku Obserwatorium Astronomicznego UJ przy ulicy Kopernika zainstalowane zostaną pierwsze na ziemiach polskich urządzenia do rejestracji trzęsień ziemi. Sejsmografy dla Krakowa wyprodukują zakłady Boscha w Strasburgu.


1257 r.

Kołek wbity, res facta est. [5 czerwca] Książę krakowsko-sandomierski Bolesław Wstydliwy w towarzystwie swej węgierskiej małżonki Kunegundy oraz swej matki Grzymisławy, wydaje w Koperni akt lokacji miasta na prawie magdeburskim.
Książę złośliwie nazwany jest przez nieprzychylnych krakowianom historyków "Wstydliwym". Przymiotnik ten, dotyczący wstrzemięźliwości w łożnicy, a mający poniżać w oczach świata godność i ambicje wszystkich podwawelskich mieszkańców, w rzeczywistości znaczy: skromny, obyczajny, wstrzemięźliwy. Te cechy właśnie zbieżne są z charakterem krakowian.
Raz w Krakowie Bolesław Wstydliwy
Kazał sobie przyprowadzić trzy dziwy
A potem, w samych gatkach
Wzywał Boga na świadka
Że już nigdy nie będzie cnotliwy.

Lokacja Krakowa to początek powstawania idealnego modelu miasta średniowiecznego, zawiązywania cechów, narodzin samorządności. Zasadźcami (pierwszymi wójtami) są przybysze ze Śląska: Gedko Sfilvoyt, Dethmar Wolk i Jakub z Nysy. To oni wytyczają Rynek (4 ha, 3 ary, 34 m2 - według stanu z początku XXI wieku) i wybiegające z niego ulice. Pierwszy kołek mierniczy przypuszczalnie wbity zostaje u zbiegu dzisiejszej Szczepańskiej i Sławkowskiej.
We wczesnym średniowieczu stolica państwa była tam, gdzie aktualnie znajdował się władca i jego dwór. Piastowscy książęta i królowie w licznych pozostawiali rozjazdach, stąd przeciętny Polak pytany o pierwsze nasze stolice wymienia zazwyczaj Kruszwicę i Gniezno, ewentualnie dodatkowo Poznań. Ktoś, kto bardziej uważał na lekcjach historii przypomina sobie czasem o Płocku. Dopiero potem pada dumna nazwa: KRAKÓW.
Czy jednak rzeczywiście miasta Pyrlandii lub Mazowsza mogą sobie rościć pretensje do miana miast, w których stolica była wcześniej?
Nie.
Nie mogą.
Nie mają prawa.
Poznań otrzymał prawa miejskie około 1230 r. (a najprawdopodobniej dopiero w roku 1253), Płock w 1237, Gniezno w 1238 - czyli wtedy, gdy władze centralne urzędowały już gdzie indziej. Nad Kruszwicą Władysław Jagiełło zlitował się i dał jej prawa miejskie w roku 1422. Jednak pierwszym miastem-rezydencją księcia-seniora, siedzibą królewską i stolicą państwa był Kraków. Prawa miejskie otrzymał w roku 1257.
Lokowana około 1300 roku Warszawa aż do roku 1795 ani razu, w jakimkolwiek druku, nie odważyła się nazwać miastem stołecznym: tytuł ten pozostał do dziś w Krakowie. Miasto to nie cieszy się już wprawdzie w Rzeczpospolitej takim szacunkiem jak Wołomin, Pruszków czy Włoszczowa, ale faktów zmienić się nie da.


1254 r.

Gaude Mater Poloniae, Raduj się Matko Polsko. W Krakowie prawykonanie powstałej najprawdopodobniej właśnie tu, najsłynniejszej polskiej pieśni kościelnej. Jej autorem jest kapelan biskupa Iwo Odrowąża, kanonik krakowski, mistrz Wincenty z Kielczy (ok. 1200 -> lata 70. XIII w.), uczestniczący na polecenie biskupa krakowskiego Prandoty w przygotowaniach do uroczystości kanonizacyjnych św. Stanisława.


1247 r.

Może chan zmięknie. Franciszkanin (według niektórych historyków rodem z Krakowa) ojciec Benedykt Polak na polecenie papieża Innocentego IV, po zatrzymaniu się pod Wawelem, wyrusza do Wielkiego Chana Mongołów Gujuk-Chana, by zasugerować mu przejście na chrześcijaństwo. Wyprawę odbywa na koszt własny (papież gwarantuje jedynie modlitwy osłaniające). Opis swej nieudanej (chan nie uległ namowom), ale bezcennej informacyjnie misji, ojciec Benedykt podyktuje papieskim skrybom. Z tej właśnie relacji skorzysta później (nie podając źródeł) Marco Polo.


1239 r.

Z Budy przybywa Kinga. Do Krakowa przybywa córka króla węgierskiego Beli IV, Kunegunda (Kinga), zawierając w tym samym roku w Wojniczu zrękowiny z księciem Bolesławem Wstydliwym; Kinga ma 5 lat, a Bolesław 12.
Uroczysty ślub na Wawelu odbywa się w roku 1246. Książę ulega namowom żony i godzi się na tzw. białe małżeństwo, czyli na traktowanie łożnicy wyłącznie jako miejsca odpoczynku, a nie prokreacji. Jeszcze w latach trzydziestych XX wieku przewodnicy wawelscy pokazywać będą rozdzieloną murem komnatę - rzekomą wspólną sypialnię książęcą. Separacja od łoża jest jednak opłacalna: zacieśniają się przyjacielskie stosunki z Węgrami, a w Bochni, za sprawą modłów Kingi, w 1251 roku pojawia się "sól twarda, której nigdy przedtem nie było".


1218 r.

Nigdzie nie jadę! Władający dzielnicą krakowską i sandomierską Leszek Biały, syn Kazimierza Sprawiedliwego, odmawia papieżowi Honoriuszowi III udziału w piątej wyprawie krzyżowej, uzasadniając swoje postanowienie ważką okolicznością jaką jest BRAK PIWA - stałego napitku jego stołu - w Ziemi Świętej. Jak każdy ówczesny chrześcijański władca "książę całej Polski" ślubuje wcześniej Kościołowi chęć nawracania pogan i w razie potrzeby gotowość do sięgania po miecz przeciwko innowiercom. Aby więc choć częściowo wywiązać się z tej przysięgi powiadamia Rzym, że czynić będzie swoją powinność nie w Syrii, ale tam gdzie piwa jest wokół dostatek: postanawia naprowadzać na właściwą drogę pogańskich Prusów. I dzielnie wspiera swojego młodszego o rok brata - Konrada Mazowieckiego - w jego wysiłkach sprowadzania i osiedlania na piastowskich dziedzinach rycerzy Zakonu Krzyżackiego.


1194 r.

Śmierć w dniu patrona fajerwerków. [5 maja] Podczas bankietu wydanego na Wawelu z okazji dnia św. Floriana umiera książę Kazimierz Sprawiedliwy. Plotka mówi o truciźnie.

990 r.

Rozstanie z Przemyślidami. Kraków, dotychczas pozostający pod panowaniem czeskim, zostaje włączony do państwa Piastów. Relikty okupacji wielbicieli piwa i knedli wyczuwalne będą w zaśpiewie zwierzynieckiej mowy jeszcze pod koniec XX wieku. Dopiero telewizja, narzucając nowy styl wysławiania się, wyruguje definitywnie ostatnie ślady czeskiej dominacji.


768 r.

Nasi idą nad Odrę. Leszek, syn Kraka, opuszcza Wawel, wyprawia się nad Odrę i zakłada gród nazwany Opolem, który zasłynie tysiąc lat później z festiwali na pieśń.


700 rok (L.K - już naszej ery)...

O smoku wyłącznie w czasie przeszłym. Władający na Wawelu książe Krak (syn Lecha, bratanek praojca Czecha) zabija gnieżdżącego się pod zamkiem Smoka. Opisze to wyraźnie biskup Wincenty Kadłubek w swojej Kronice Polskiej. Nie uda się tylko jak dotąd ustalić, czy smok poległ w walce wręcz czy też w wyniku podstępu (baran, siarka, woda z Wisły).
Inna wersja wiąże zejście Smoka z postacią sprytnego szewczyka Skuby lub Skubka (w wersji lansowanej przez Warszawę) - Dratewki. Bez wątpienia jednak to krakowski szewc, a nie Jan Kiliński jest pierwszym powszechnie znanym polskim mistrzem pocięgla.
W opróżnionej siedzibie Smoka znajdują schronienie ludzie podejmujący szlachetne próby osiedlenia się w Krakowie na stałe; po nich do Jamy wchodzi biznes, adaptując jaskinię na jeden ze słynniejszych w tej części świata zamtuzów. Klientami lupanaru bywają urzędujący kilka pięter wyżej królowie.


120 000 -> 70 000 lat przed naszą erą...


Pierwsi ryzykanci. [środkowy paleolit] W jaskiniach pod Wawelem i na Zwierzyńcu pojawiają się na pobyt stały pierwsi dwunożni przybysze, głównie łowcy mamutów. W latach następnych, osobliwie w czasach paleolitu górnego, adaptują na cele mieszkalne naturalne pomieszczenia w okolicach Parku Jordana, na Krowodrzy oraz w rejonie Kopernika.


1 000 000 lat przed naszą erą...

Wzór chemiczny Smoczej Jamy. [czwartorzęd] Morze definitywnie ustępuje, ogólne ukształtowanie Krakowa, łacznie ze zrębami Wawelu jest prawie gotowe. Wody opadowe nasycone dwutlenkiem węgla drążą białą skałę nad Wisłą, rozpuszczają jej główny składnik - węglan wapnia, przygotowując znakomite mieszkanie dla potwora i miejsce pląsów bosych dziewek. Wygląda to tak:





Powrót do treści | Wróć do menu głównego